Najlepsze książki o kobiecości, które uczą patrzeć na siebie z czułością

Kobieta z blond włosami, siedzi otoczona ksiązkami - symbollizuje to najlepsze książki o kobiecości

Książki o kobiecości zazwyczaj opowiadają jak poprawić siebie, swój wygląd, dom, szafę i wszystko dookoła. Jednak w tym artykule skupiam się na kilku pozycjach, które wymykają się prostym definicjom. To nie są kolejne poradniki z gotowymi receptami na lepsze życie, lecz książki, które pomagająlepiej zrozumieć siebie – swoje ciało, emocje i schematy myślenia. Zamiast podawać proste rozwiązania, skłaniają do zatrzymania się i zadania sobie ważnych pytań.

Nie polecam czytać ich w pośpiechu. Znacznie lepiej delektować się każdą stroną niczym ucztą, pozwolić sobie na refleksję i wracać do fragmentów, które szczególnie poruszają.

Książki, o których piszę poniżej, zabierają w podróż do własnego wnętrza. Nawet jeśli punktem wyjścia jest kobieca fizjologia, szybko okazuje się, że ciało nie istnieje w oderwaniu od naszej historii, emocji i relacji. Niektóre z tych lektur proponują ćwiczenia, inne stawiają pytania, które wymagają chwili refleksji i spotkania ze sobą.

Nie wszystkie są łatwymi w odbiorze lekturami. Niektóre mogą wywołać łzy, złość, gniew. Ale właśnie dlatego mogą stać się początkiem zmian. W relacji ze swoim ciałem, zranieniami, bliskimi. I co najważniejsze pozwalają zrobić pierwszy krok ku życiu w swoim rytmie.


Ciało kobiety, mądrość kobiety – o tym, jak troszczyć się o swoje ciało

Kobieta na okładce ksiażki Ciało kobiety, mądrość kobiety

To książka amerykańskiej ginekolożki Christine Northrup, często określana mianem „biblii kobiecego ciała”. Trudno się dziwić, że zyskała taką opinię. Książka liczy około 800 stron i obejmuje bardzo szeroki zakres tematów: od kobiecej fizjologii i chorób ginekologicznych, przez styl życia i odżywianie, aż po emocje, relacje i duchowość.

Jej charakter jest jednak zupełnie inny niż podręcznika medycznego. Northrup próbuje spojrzeć na kobiece zdrowie szerzej, pokazując ciało jako część większej całości.

Część pierwsza

Pierwsza część książki skupia się przede wszystkim na kobiecym ciele. Znajdziemy tu rozdziały dotyczące cyklu menstruacyjnego, piersi, jajników i macicy, a także omówienia wielu problemów zdrowotnych, między innymi endometriozy, PCOS czy nowotworów.

Autorka przeplata informacje medyczne historiami kobiet, które spotkała podczas swojej praktyki. Opowiada o ich relacjach, doświadczeniach, trudnościach i sposobie przeżywania własnego ciała. W ten sposób pokazuje swoją charakterystyczną perspektywę. Zdrowie nie jest dla niej wyłącznie kwestią fizjologii, ale pozostaje związane również z emocjami i doświadczeniem życiowym.

Trzeba jednak zaznaczyć, że jest to przede wszystkim perspektywa autorki, a nie współczesny model wyjaśniania przyczyn chorób ginekologicznych. Nie ma podstaw, by traktować takie zależności jak „tłumiony gniew prowadzi do choroby” jako uniwersalne wyjaśnienie medyczne. Warto natomiast docenić pytanie, które książka stawia: jak nasze doświadczenia, sposób życia, stres i relacja z własnym ciałem wpływają na nasze zdrowie i funkcjonowanie?

Pierwsza część prowadzi czytelniczkę przez kolejne etapy życia: od pierwszej miesiączki, przez płodność i problemy z nią związane, aż po menopauzę i kolejne lata życia.

Część druga

Druga część koncentruje się bardziej na dbaniu o siebie. Autorka pisze o odżywianiu, relacji z jedzeniem, aktywności fizycznej i suplementacji, ale również o emocjach, wspomnieniach, relacjach i duchowości. Pokazuje też, jak wiele możemy same zrobić dla polepszenia swojego dobrostanu.

Jednym z głównych przesłań książki jest przekonanie, że zdrowia nie da się sprowadzić do jednego narządu czy jednego wyniku badania. Ciało, psychika, sposób życia i relacje wzajemnie na siebie oddziałują. Autorka zachęca do holistycznego dbania o zdrowie, które uwzględnia wiele wymiarów życia.

To podejście może być wartościowe, szczególnie jeśli potraktujemy je jako zachętę do szerszego spojrzenia na własne potrzeby, a nie jako alternatywę dla medycyny opartej na dowodach.

Co może budzić wątpliwości?

Największe zastrzeżenia może budzić fascynacja autorki medycyną Wschodu. W jednym z początkowych rozdziałów pojawiają się między innymi czakry i przepływ energii. To koncepcje, które nie należą do współczesnej medycyny opartej na dowodach.

Jeśli jednak potraktujemy je jako element światopoglądu i osobistej drogi autorki, a nie jako potwierdzone naukowo wyjaśnienia procesów zachodzących w organizmie, można z tej książki wyciągnąć wiele wartościowych refleksji.

Warto zresztą czytać ją właśnie z takim filtrem. Nie wszystko, co znajduje się na jej stronach, ma ten sam status. Część to wiedza medyczna, część doświadczenia kliniczne autorki, a część jej osobiste przekonania i interpretacje.

Co daje lektura?

„Ciało kobiety, mądrość kobiety” pomaga kształtować samoświadomość i spojrzeć na własne ciało z większą uważnością. Przypomina, że nie jest ono maszyną do naprawienia ani projektem, który trzeba nieustannie udoskonalać. Jest częścią nas. Zmienia się, starzeje, choruje, regeneruje i reaguje na to, co dzieje się w naszym życiu. Nawet jeśli nie spełnia naszych oczekiwań czy odbiega od promowanych standardów, jest naszym domem. Miejscem, do którego możemy wracać.

I właśnie to przesłanie jest dla mnie w tej książce najcenniejsze.

Możemy jednocześnie słuchać własnego ciała i korzystać z wiedzy medycznej. Obserwować swoje objawy, zadawać pytania, szukać przyczyn i współpracować ze specjalistami. Nie musimymy bezrefleksyjnie oddawać odpowiedzialność za własne zdrowie innym.

Książka Northrup zachęca też do odejścia od przekonania, że kobiecość musi oznaczać ból, cierpienie i ciągłe zmaganie się z własnym ciałem. Nie każda dolegliwość jest „wiadomością od ciała”, którą trzeba samodzielnie rozszyfrować. Ale każda może stać się powodem, by zatrzymać się na chwilę i uważniej przyjrzeć się sobie.

Być może właśnie na tym polega tytułowa mądrość kobiecego ciała. Nie na tym, że zawsze zna odpowiedź, lecz na tym, że zasługuje na naszą uwagę, troskę i szacunek.

 

Ona ma siłę – mniej wstydu, więcej ciekawości

Kwiat z rozchylonymi płatkami na różowym tle - okładka książki Ona ma siłę

Emily Nagoski, edukatorka seksualna i autorka książki „Ona ma siłę”, koncentruje się przede wszystkim na rozwiewaniu mitów dotyczących kobiecej seksualności. Pokazuje, że wiele zjawisk, które kobiety zaczynają postrzegać jako zaburzenie, problem czy odstępstwo od „normy”, mieści się w szerokim spektrum fizjologii i ludzkich doświadczeń.

Zachęca do poznawania własnego ciała i zaprzyjaźniania się ze swoją seksualnością. W książce znajdziemy krótkie ćwiczenia i pytania, które pomagają przyjrzeć się własnym doświadczeniom, potrzebom i przekonaniom.

Nagoski zaczyna od anatomii, a następnie wyjaśnia mechanizmy pobudzenia seksualnego. Opisuje zarówno system odpowiedzialny za reagowanie na bodźce seksualne, jak i „układ hamujący”, który nieustannie ocenia otoczenie pod kątem potencjalnych zagrożeń. Dzięki temu pokazuje, jak ogromne znaczenie dla seksualności ma kontekst. Składają się na niego poczucie bezpieczeństwa, relacja, stres, zmęczenie, obraz własnego ciała czy aktualna sytuacja życiowa.

Sporo miejsca poświęca właśnie stresowi. Pisze o reakcji organizmu na stres, trudnościach z powrotem do stanu równowagi, a także o traumie i stylach przywiązania. Pokazuje również, jak kultura i społeczne oczekiwania wpływają na sposób, w jaki przeżywamy własną seksualność.

Jednym z ważniejszych przesłań książki jest znaczenie relacji z samą sobą. Samokrytyka, wstyd czy brak akceptacji własnego ciała mogą utrudniać czerpanie satysfakcji z intymności. Nagoski proponuje więc coś pozornie prostego, ale w praktyce często bardzo trudnego. Więcej samoakceptacji, życzliwości i współczucia wobec własnego ciała.

Seksualność nie działa według jednego scenariusza

Książka rzuca również nowe światło na samo pojęcie pobudzenia. Nagoski zwraca uwagę, że reakcja fizjologiczna nie zawsze jest równoznaczna z subiektywnie odczuwanym pożądaniem. Ciało może reagować fizycznie bez poczucia psychicznego pobudzenia i odwrotnie. To ważne rozróżnienie, ponieważ pomaga odejść od przekonania, że istnieje jeden prawidłowy sposób reagowania seksualnego.

Podobnie jest z pożądaniem. Nie u każdej osoby pojawia się ono spontanicznie, jeszcze zanim wydarzy się jakakolwiek bliskość. U wielu kobiet pożądanie może pojawić się w odpowiedzi na pobudzenie, dotyk, bliskość czy sprzyjający kontekst. Nie oznacza to braku zainteresowania partnerem ani „problemu z libido”. Pożądanie spontaniczne i responsywne mogą współistnieć, a sposób ich doświadczania może zmieniać się w zależności od osoby i sytuacji.

W prostych słowach o skomplikowanych sprawach

Dużą zaletą książki są zakończenia rozdziałów w formie krótkich podsumowań tl;dr. Zebrane w nich najważniejsze informacje pomagają uporządkować wiedzę i wrócić do najistotniejszych idei.

Nagoski często odwołuje się również do badań nad seksualnością. Co ważne, nie ogranicza się do przywoływania wyników. Za to stara się wyjaśniać, jak przeprowadzano poszczególne eksperymenty i co właściwie można z nich wywnioskować. Dzięki temu nawet skomplikowane zagadnienia przedstawia w sposób przystępny, bez nadmiernego upraszczania.

Ciekawym zabiegiem są również fikcyjne historie kobiet, które przewijają się przez kolejne rozdziały. Są kompilacją doświadczeń i problemów, z jakimi autorka spotykała się w swojej pracy. Dzięki nim naukowe wyjaśnienia stają się bardziej konkretne i łatwiejsze do odniesienia do własnego życia.

„Ona ma siłę” to książka, która w jasny i przystępny sposób pomaga zrozumieć mechanizmy kobiecej seksualności. Ale co najważniejsze pozwala spojrzeć na własną seksualność z mniejszą ilością wstydu i większą ciekawością.

Zachęca do porzucenia przekonania, że musimy najpierw stać się „lepszą wersją siebie”, żeby zasługiwać na bliskość i przyjemność. Zamiast tego proponuje przyjęcie siebie taką, jaka jesteśmy właśnie teraz. Z własnym ciałem, historią, ograniczeniami i potrzebami.

I może właśnie od tego warto zacząć. Nie od pytania, jak powinnam się zmienić, ale od ciekawości, co pomaga mi czuć się dobrze we własnym ciele i w bliskości z drugim człowiekiem.


Podejmij wyzwanie
– o odwadze działania na swoich zasadach

Żółte chmury na pomarańczowym tle, na każdej z nich postać - okładka książki Podejmij wyzwanie

Chociaż tytuł sugeruje, że będzie to jeden z poradników, które mają pomóc obudzić w sobie potencjał, rzeczywistość okazuje się nieco inna.

Wprawdzie autorka, Tara Mohr, rzeczywiście pracuje z kobietami jako coach, jednak jej książka nie puchnie od rad, wyzwań i kolejnych punktów do odhaczenia. Zachęca do podejmowania wyzwań, ale robi to w zupełnie inny sposób niż wiele podobnych pozycji dostępnych na rynku. Na czym polega ta różnica?

Spotkanie z wewnętrznym krytykiem

Autorka zaczyna od pytania, co właściwie powstrzymuje nas przed działaniem. Przygląda się lękowi, niepewności i potrzebie pozostawania w strefie bezpieczeństwa, która nie zawsze jest tak bezpieczna, jak mogłoby się wydawać. Czasem staje się raczej miejscem, w którym zatrzymujemy się na długo, mimo że wiemy, że chcemy czegoś więcej.

Jednym z pierwszych bohaterów książki jest wewnętrzny krytyk. Dlaczego właśnie on? Bo jego głos może skutecznie powstrzymywać nas przed podejmowaniem wyzwań, wprowadzaniem zmian czy po prostu zrobieniem pierwszego kroku. Mohr zachęca, żeby zamiast z nim walczyć, przyjrzeć mu się z ciekawością. Zapytać skąd się wziął, przed czym próbuje nas chronić i dlaczego jego głos bywa tak przekonujący. Następnie proponuje, aby stopniowo zastępować go bardziej wspierającym głosem wewnętrznej przyjaciółki. Pomocna może być w tym wizualizacja, którą autorka udostępnia również na swojej stronie internetowej.

Koniec z syndromem grzecznej uczennicy

Książka pomaga także przyjrzeć się temu, co Mohr nazywa „syndromem dobrej uczennicy”. To potrzeba zadowalania innych, gromadzenia kolejnych informacji zamiast zdobywania doświadczenia, obawa przed zabraniem głosu czy trudność z zaufaniem własnej ocenie, gdy obok znajduje się jakiś autorytet.

W tym sensie autorka rzeczywiście zachęca do działania i podejmowania wyzwań, ale nie proponuje ślepego rzucania się na głęboką wodę. Uczy raczej, jak zastępować perfekcjonizm działaniem mimo niedoskonałości, a potrzebę pełnej kontroli gotowością do działania. Również wtedy, gdy nie znamy wszystkich odpowiedzi.

Eksperyment zamiast analizy

Na uwagę zasługuje koncepcja „leapów”, czyli eksperymentów, które pozwalają sprawdzić nasze pomysły w praktyce, zamiast bez końca zastanawiać się nad tym, czy na pewno mają sens. Skłonność do analizowania, poszukiwania najlepszego rozwiązania i przewidywania kolejnych scenariuszy sprawia, że często utykamy na etapie planowania. Tymczasem czasem dopiero działanie dostarcza informacji, których nie jesteśmy w stanie zdobyć, pozostając w fazie rozważań.

Odnaleźć swoje powołanie

Tara Mohr zachęca również do przyjrzenia się własnemu językowi. Zwraca uwagę na słowa takie jak „może”, „chyba” czy „nie wiem”, których używamy czasem automatycznie i które mogą osłabiać siłę naszego przekazu. Nie chodzi oczywiście o to, by zawsze mówić z całkowitą pewnością siebie, ale o zauważenie, kiedy niepewność staje się sposobem na umniejszanie własnym myślom i kompetencjom.

Książka proponuje również konkretne sposoby poszukiwania „calling”, czyli własnego powołania czy kierunku, który daje poczucie sensu. Co ważne, Mohr nie namawia do radykalnych decyzji, takich jak rzucenie dotychczasowej pracy i rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Zachęca raczej do poszukiwania obszarów, które dają nam poczucie spełnienia i pozwalają wykorzystywać własne talenty, także wtedy, gdy nie są one bezpośrednio związane z wynagrodzeniem.

Odwaga i bezpieczeństwo

To podejście szczególnie mi się podoba. Nie musimy wybierać między bezpieczeństwem a rozwojem. Możemy stopniowo budować przestrzeń na to, co jest dla nas ważne, jednocześnie zachowując stabilność. Małe eksperymenty mogą z czasem zwiększać poczucie sprawczości i dawać nam informacje potrzebne do podejmowania kolejnych decyzji.

Ogromną zaletą książki są również praktyczne ćwiczenia. Po zakończeniu każdego rozdziału autorka proponuje zestaw pytań do refleksji, które pomagają odnieść przeczytane treści do własnego życia i zastanowić się, co właściwie chcemy z nimi zrobić.

Własnym głosem, na własnych zasadach

„Podejmij wyzwanie” pozwala spojrzeć inaczej na figurę „dobrej uczennicy”. Zamiast nieustannie przygotowywać się do momentu, w którym będziemy już wystarczająco kompetentne, pewne siebie i gotowe, możemy zacząć działać z tym, co mamy dzisiaj.

To książka o odwadze, ale nie tej spektakularnej, która każe rzucić wszystko i zacząć od nowa. Raczej o tej codziennej, która pozwala zabrać głos, podzielić się swoim pomysłem, zaufać własnej ocenie, sprawdzić coś w praktyce i pozwolić sobie być niedoskonałą.

O tym, by przestać czekać na moment, w którym poczujemy się w pełni gotowe, i zacząć dzielić się z innymi tym, co już mamy – swoimi talentami, wiedzą, doświadczeniem i własnym głosem.


Biegnąca z wilkami – krajobraz kobiecej psychiki

Twarz wilka - okładka książki Biegnąca z wilkami

Podróż w głąb siebie

Autorka, Clarissa Pinkola Estés, jest psychoanalityczką jungowską i badaczką archetypów. Każdy rozdział rozpoczyna od baśni pochodzącej z różnych zakątków świata, a następnie interpretuje jej symbole, zachęcając czytelniczkę do przyjrzenia się krajobrazowi własnej psychiki.

Lektura zaprasza do zaglądania w te obszary siebie, które w codziennym życiu omijamy szerokim łukiem. Zabiera nas w podróż do podświadomości. Nie przypomina ona jednak spokojnej wycieczki. Jest raczej przeprawą przez miejsca, które czasem budzą lęk, czasem zachwyt, a czasem pozwalają zobaczyć własne życie z zupełnie innej perspektywy.

Autorka przygląda się temu, co może sprawiać, że kobieta traci kontakt z własnymi potrzebami, pragnieniami i twórczą energią. Pisze o presji społecznych ról, oczekiwaniach, potrzebie dostosowania się i o tym, jak łatwo można zagubić własny głos, próbując sprostać temu, czego oczekują od nas inni.

Archetypy zamiast podręcznika psychologii

Warto jednak pamiętać, że „Biegnąca z wilkami” nie jest podręcznikiem współczesnej psychologii kobiety. Estés posługuje się przede wszystkim językiem jungowskiej psychoanalizy, archetypów, baśni i metafor. Jej opowieści można czytać jako zaproszenie do autorefleksji, a nie jako naukowy opis tego, jak funkcjonuje kobieca psychika.

Kobieta w kryzysie

Książka rozpoczyna się obrazem kobiety w kryzysie. Apatycznej, pozbawionej celu, niezdolnej do aktywnego życia. Nie wie, czego chce, co ma robić ani dokąd iść. Jest obezwładniona własnymi myślami i lękami, nie rozumie siebie i nie potrafi poskładać puzzli własnej historii w całość.

Na kolejnych stronach Clarissa Pinkola Estés próbuje pokazać, skąd – w jej ujęciu – może brać się taki kryzys. Na początek zachęca do spotkania z własnym „cieniem”, czyli tymi aspektami siebie, które pozostają poza naszą świadomą uwagą lub których nie chcemy w sobie widzieć.

Później zabiera nas dalej, w krainy pasji, która może zniewalać, pułapek zagrażających naszej wewnętrznej wolności, „wrogów”, którzy próbują okiełznać naszą dziką wilczycę, twórczości, na którą ciągle brakuje czasu, i marzeń, które wiecznie odkładamy na później.

Spotkanie z dziką kobietą

To właśnie metafora dzikiej kobiety jest sercem tej książki. Nie chodzi w niej o kobietę, która odrzuca innych i kieruje się wyłącznie własnymi potrzebami. Przeciwnie, to część nas, która potrafi troszczyć się o innych, ale jednocześnie nie rezygnuje z siebie. Która zna swoje granice, rozpoznaje własne pragnienia i pozwala sobie na twórczość, spontaniczność oraz życie zgodne z wewnętrznym poczuciem sensu.

Książka, do której się wraca

Biegnąca z wilkami to dla mnie jeden z najpiękniejszych literackich opisów kobiecej psychiki. Pełen metafor, porównań i archetypów. Jednocześnie jest to książka uboga w konkrety, dlatego nie warto oczekiwać od niej gotowych rozwiązań.

Pozwala lepiej zrozumieć siebie, ale nie podpowiada wprost, jak przełożyć to zrozumienie na codzienność. Nie daje za to instrukcji, jak zmienić swoje życie tak, by bardziej odpowiadało temu, co odkrywamy podczas lektury.

I właśnie dlatego warto do niej wracać. Za każdym razem można odnaleźć fragment, który poruszy inną, czułą strunę.

Odwaga, by pójść własną drogą

A przede wszystkim książka budzi pragnienie spotkania z dziką częścią własnej natury. Tą wolną, pełną życia i nieskrępowaną oczekiwaniami. Twórczą, kierującą się wewnętrznym kompasem. Taką, która troszczy się o innych, ale potrafi również walczyć o siebie.

Wie, kiedy odejść, a kiedy powiedzieć „nie”. W jakim momencie zawyć, a w jakim warknąć. Kiedy uciekać, a kiedy zaatakować.

A przede wszystkim nie boi się wyruszyć w nieznane. Na spotkanie z własnymi marzeniami i przygodą.

 

Jak być silną i wysoko wrażliwą – instrukcja obsługi wrażliwości

Akwarelowy wilk w wianku na głowie na białym tle - okładka książki Jak być silną i wysoko wrażliwą

Instrukcja obsługi wrażliwości

Książka reklamowana jest jako połączenie Biegnącej z wilkami oraz Wysoko wrażliwych. Rzeczywiście, zachęca do eksplorowania kobiecej psychiki, ale robi to w bardziej konkretny i praktyczny sposób. Nie tylko przybliża temat wysokiej wrażliwości, ale również podpowiada, jak lepiej rozumieć własne potrzeby i jak o siebie zadbać.

Można więc śmiało nazwać ją instrukcją obsługi własnej wrażliwości. To zbiór pytań, ćwiczeń i propozycji, które mają pomóc lepiej poznać siebie.

Poznać swoją wrażliwość

Autorka, Sylvia Harke, ma wieloletnie doświadczenie w pracy psychologicznej z kobietami. W książce proponuje czytelniczkom wiele sposobów przyglądania się własnemu funkcjonowaniu. Znajdziemy tu między innymi testy dotyczące dominującego zmysłu, rodzaju wrażliwości czy archetypu, a także ćwiczenia pomagające lepiej rozpoznawać własne potrzeby, sposoby reagowania i obszary, w których potrzebujemy większej troski o siebie.

Ważne jest jednak, by traktować te narzędzia przede wszystkim jako formę autorefleksji, a nie diagnozę psychologiczną. Podobnie jest z archetypami. Chociaż mogą być ciekawym językiem opisywania siebie, ale nie stanowią naukowej klasyfikacji osobowości.

W książce znalazły się również medytacje, które mają pomagać w nawiązywaniu głębszego kontaktu ze sobą i własnymi emocjami.

Jak być silną, nie tracąc wrażliwości?

Poszczególne rozdziały koncentrują się między innymi na pracy z wewnętrznym krytykiem, samoakceptacji, funkcjonowaniu w związkach oraz rozwijaniu bardziej wspierającej relacji z samą sobą.

Autorka przedstawia także siedem kroków prowadzących do budowania wewnętrznej siły, bez konieczności rezygnowania z wrażliwości. Pisze między innymi o stawianiu granic, porównywaniu się z innymi oraz rozwijaniu cech, które stereotypowo przypisujemy męskości, takich jak stanowczość, asertywność czy gotowość do działania.

To jeden z ciekawszych aspektów książki. Siła nie musi bowiem oznaczać bycia twardą. Możemy nauczyć się mówić „nie”, bronić własnych granic i podejmować decyzje, nie tracąc przy tym empatii i uważności na innych.

Wrażliwość nie ma jednej skali

Autorka kieruje swój przekaz przede wszystkim do kobiet wysoko wrażliwych. Mam jednak poczucie, że z książki może skorzystać znacznie szersze grono czytelniczek.

Wrażliwość nie jest przecież cechą, którą można zmierzyć linijką. Każda z nas może inaczej reagować na bodźce, emocje, relacje czy stres. Co więcej, wiele kobiet przez lata uczyło się tłumić własną wrażliwość. Czasem dlatego, że tego od nich oczekiwano, a czasem dlatego, że wymagały tego okoliczności.

Dlatego nie trzeba koniecznie utożsamiać się z etykietą „kobiety wysoko wrażliwej”, żeby odnaleźć w tej książce coś dla siebie.

Więcej czułości dla siebie

Jak być silną i wysoko wrażliwą to książka dla kobiet, które chcą lepiej rozumieć własną naturę, nauczyć się o siebie dbać i jednocześnie budować większą wewnętrzną siłę.

Jej najważniejsze przesłanie można sprowadzić do prostego zdania: nie musimy wybierać między wrażliwością a siłą.

Możemy być czułe i jednocześnie stawiać granice. Mamy prawo do intensywnego przeżywania emocji, co nie pozbawia nas umiejętności racjonalnego podejmowania decyzji. Możemy troszczyć się o innych, nie rezygnując z troski o siebie.

I  właśnie dlatego tę książkę warto czytać nie tylko jako poradnik dotyczący wysokiej wrażliwości, ale również jako zaproszenie do spojrzenia na własną kobiecość z większą łagodnością.


Na zakończenie

Każda z tych książek pomaga spotkać się ze sobą, lecz w zupełnie inny sposób. Jedna prowadzi przez ciało i emocje, druga zachęca do odważniejszego działania, kolejna zabiera nas w świat archetypów i baśni, a jeszcze inna pokazuje, jak połączyć wrażliwość z wewnętrzną siłą.

Zapraszają nas do przyjrzenia się sobie, wewnętrznego dialogu i wprowadzenia zmian. Pozwalają nam przypomnieć sobie o zaniedbanych miejscach w ciele, marzeniach, które odkładamy na potem, granicach, których nie stawiałyśmy i wrażliwości, którą starałyśmy się stłumić.

Najważniejszą lekcją, jaką wynoszę z tych książek, jest właśnie większa czułość wobec siebie. Nie po to, żeby stać się „lepszą wersją siebie i wreszcie spełnić wszystkie oczekiwania.

Raczej po to, żeby lepiej siebie poznać i z większą łagodnością zdecydować, jak chcemy żyć.

Bo kobiecość nie ma jednego kształtu. Nie mieści się w jednym archetypie, modelu osobowości ani zestawie cech. Możemy być jednocześnie silne i wrażliwe, odważne i pełne obaw, troskliwe i stanowcze, potrzebujące innych i niezależne.

I chyba właśnie takiej kobiecości najbardziej potrzebujemy – nie idealnej, lecz własnej.

Przewodnik po cyklu - pierwszy krok do zdrowia hormonalnego i psychicznego

Chcesz lepiej rozumieć swój cykl i odzyskać zdrowie hormonalne i psychiczne?

Przewodnik po cyklu pokaże Ci, jak wykorzystać zmienny poziom energii w ciągu miesiąca i jak wspierać swoje ciało na co dzień – łagodnie, świadomie i w zgodzie z Twoim rytmem.

Poznaj rytm swojego ciała !

Odbierz Przewodnik po cyklu – mini ebook, który pomoże Ci lepiej rozumieć siebie każdego dnia miesiąca.

Co dwa tygodnie otrzymasz też porcję wiedzy, inspiracji i praktycznych wskazówek, które pomogą Ci zwolnić tempo i zatroszczyć się o zdrowie.